Ten obraz nie jest o upadku – on jest o tym, co dzieje się tuż po nim. W tym Krótkim, niewidocznym dla innych momencie, kiedy zabierasz siebie z miejsc, w których się rozsypałaś.
Twarz nie jest już taka sama. Jest w niej ślad. Pamięć. Coś, co zostało i nie zniknie.
Ale jest też coś nowego – siła, która nie potrzebuje krzyczeć.
„Podnoszę się” to nie deklaracja. To proces.
To moment, w którym nie pytasz już „dlaczego?”, tylko zaczynasz iść dalej – z tym, co było, ale już nie pod tym ciężarem.